Moja historia

Gdy zatrzaskują się przed nami jedne drzwi, zawsze – choć czasem nie od razu – otwierają się inne

joanna slawinska coach

Jestem spełnioną, radosną kobietą, która zawsze wybiera tę pozytywną opcję patrzenia na świat. Jestem mamą dwóch córek (22 i 9 lat) i od 17 lat – przedsiębiorcą. Jakiś czas temu weszłam na nową ścieżkę zawodową, którą odkrywam z ogromną pasją i ciekawością – jestem trenerem mentalnym, coachem, nauczycielką Calligraphy Health Yoga – spójnego systemu będącego połączeniem jogi, Qi Gongu i praktyk oddechowych.

Brzmi pięknie, prawda? Ale nie zawsze tak było…

Dawno temu byłam szczęśliwą mamą córeczki i synka, może mniej szczęśliwą żoną, gdy moje życie zatrzymało się i to na wiele lat. Zatrzymało się w momencie, gdy na dachu naszego samochodu, którym podróżowałam z moja mamą i synkiem wylądował rozpędzony tir. Przez wiele godzin ratownicy nie mogli nas wyciągnąć, a gdy w końcu się to udało, mój synek już nie żył.

Przez lata tkwiłam pod tym tirem, w piekle rozpaczy, winy, fizycznego bólu w środku, a w masce pogody, pogodzenia i zapewniania, że jest ok – na zewnątrz. Aż trafiłam na terapię, gdzie po mozolnym przeżyciu w końcu żałoby zamiast zagłuszania jej lekami, po pożegnaniu się z synkiem, podjęłam decyzję – wybieram życie.

Przyjęłam, że życie mojego synka było darem, darem miłości i wspólnego czasu, jak więc mogę pozwolić, aby to mnie niszczyło? Zdecydowałam, że moim obowiązkiem wręcz jest – wobec siebie (w końcu po coś przeżyłam), wobec Niego i wobec moich córek –  być szczęśliwą, radosną i kochającą.

To doświadczenie mnie zbudowało i sprawiło, że jestem tu gdzie jestem dziś. Nauczyło, że nie mamy wpływu na wszystko, co się wydarza w naszym życiu, ale mamy 100 % wpływu na to, jak to interpretujemy. I to właśnie jest odpowiedzialność za nasze życie. W każdej minucie wybieramy myśli i działania, które nas budują i wspierają lub te, które niszczą, pozbawiają radości, zdrowia i spokoju.

Od tamtego czasu jestem na ścieżce, na której codziennie uczę się, jak być świadomym siebie, jak zarządzać mądrze swoim życiem, jak wybierać wspierające przekonania i myśli, jak akceptować, ale nie dać się pochłonąć negatywnym emocjom. Z czasem zaczęłam również uczyć tego innych, pokazywać swoim życiem, że nawet po traumatycznych przeżyciach można być szczęśliwym człowiekiem. Warunek jest jeden – nasza wola, aby tak się stało, a potem mozolne działanie i wcielanie tego w życie.

Bo – jak mówi Arystoteles:

„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.”