Opinie

Cudowna, pozytywna osoba, stąpająca mocno po ziemi, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Można liczyć na jej kompetencje. Prawdomówna i pomocna. Dbająca o każdy szczegół. A przy okazji – jej produkty są najwyższej jakości. Niebo w gębie.
Joannę poznałam w liceum. Była najładniejszą dziewczyną w szkole. Dziewczyny jak wiadomo mogą być brzydkie, niegrzeczne i brudne. Piszę o tym jednak dlatego, że w wieku kilkunastu lat duże powodzenie może przewrócić w głowie. Ona jednak była skromna i nieśmiała. Bardzo chciałam ją poznać, ciekawa byłam, co czyta, czego słucha, jakie filmy lubi. Nasze poznawanie bardzo denerwowało nauczycieli, bo gadałyśmy i gadałyśmy. Głównie na lekcji polskiego, więc do dziś mam spore braki, zwłaszcza, jeśli chodzi o pozytywizm. Takie licealne przyjaźnie często się kończą, bo ludzie idą na różne uczelnie, mają nowych znajomych. Joanna jednak zawsze była blisko mnie. Wciąż jest. Pamięta o urodzinach, pozdrawia moich rodziców, pomaga w kolejnej przeprowadzce. Mój świat dzięki niej prostszy i lepszy. Lata mijają a my dalej możemy gadać i gadać. I tańczyć do utraty tchu przy piosenkach Kate Bush. Cieszę się, że naturalny talent do bycia blisko z drugim człowiekiem, teraz Joanna wykorzystuje w pracy zawodowej. Powtórzę, dzięki niej świat jest prostszy i lepszy. Marzena Czuba, psycholożka, edukatorka medialna i przyjaciółka
W życiu nie ma przypadków! Wiec z przyjemnością i pełnym przekonaniem rekomenduję Joasię – profesjonalnego coacha, trenera mentalnego, a przede wszystkim przedsiębiorczą i niezwykle ciepłą kobietę. Jest to kobieta z pasją, która we wszystko co robi wkłada swoje serce i w 100% się temu oddaje. Doświadczona przedsiębiorczyni, z dystansem do siebie i świata, a jednocześnie bardzo świadoma siebie w biznesie i życiu prywatnym. Jej główną siłą napędową jest praca z ludźmi i dla nich. Dla mnie nr 1. Joasiu – dziękuję. I polecam.
Co mi dały spotkania z Tobą – to jest niesamowite… Może jestem, na górze fali, o której mówiłaś, ale chcę zmieniać moje życie, momentami czuję się jak na haju. 1. Zrozumiałam na czym polega wewnętrzne dziecko, o które muszę dbać… bo jest moje. 2. Zrozumiałam, że nikt nie jest w stanie zrobić nam większej krzywdy niż nasze własne myśli. 3. Zrozumiałam, że najważniejszą osobą dla mnie jestem ja sama. 4. Zrozumiałam, że ja tyle mogę, czego do tej pory, nie wiedzieć dlaczego, nie robiłam… Zaczynam stawiać się w pracy wychodząc z założenia – najwyżej mnie zwolnią. Robię też coś dla ciała – od kilku dni codziennie ćwiczę, nie jem cukru. Tak sobie poukładałam w głowie, że nawet mnie nie ciągnie. Myślę sobie: ” To ja tyle przeszłam, byłam taka silna, a teraz mam pozwolić żeby ciastko mną rządziło ?” albo drugie ( też dobre 😉 – „Przyjemność bycia szczupłą jest znacznie większa niż przyjemność zjedzenia czegoś słodkiego” – na razie działa, tak sobie gadam ze sobą 🙂 Jak wiesz latam na te różne szkolenia z rozwoju osobistego, terapie, sporo czytam itp ale dopiero u Ciebie nastąpił jakiś przełom. Może nie byłam wcześniej gotowa… Mam jeszcze problem z rozróżnieniem czego chcę, a co powinnam, ale ćwiczę słuchanie siebie. Generalnie już wiem, że największy wpływ na moje życie mam ja sama, aż głupio, bo to takie oczywiste …. 🙂 Dziękuję ♥